„Dobra zmiana” maszeruje po władzę w Legnicy

  • 8.10.2018, 12:10 (aktualizacja 08.10.2018 12:18)
  • damitv
Podziel się:
Oceń:
„Dobra zmiana” maszeruje po władzę w Legnicy damitv Arkadiusz Baranowski
Arkadiusz Baranowski prezydentem Legnicy plus dwanaście mandatów w radzie miejskiej i cztery w sejmiku wojewódzkim – oto ambitny plan Prawa i Sprawiedliwości na zbliżające się wybory samorządowe.

- Legnica nie łączy, bo „Mała Moskwa” dzieli jej mieszkańców, a nie łączy. Czas zerwać raz na zawsze z „Małą Moskwą” i postawić na wizerunek piastowskiej Legnicy, przywrócić ją tym samym Rzeczypospolitej – mówił Arkadiusz Baranowski do pełnej sali na niedzielnej konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości.

Jak przystało na wyborcze mitingi, atmosfera w Letia Business Center była optymistyczna i bojowa. Senator Dorota Czudowska zapewniała nawet, że PiS idzie po co najmniej 12 mandatów w 23-osobowej w radzie miejskiej oraz cztery z sześciu mandatów w sejmiku wojewódzkim, które są do wzięcia w okręgu legnickim.

W świątecznej atmosferze PiS zaprezentował swoich kandydatów do rady miejskiej, rady powiatu i sejmiku. Ale główna rola w niedzielnym spektaklu należała do Arkadiusza Baranowskiego. Kandydat na prezydenta Legnicy długo punktował obecne władze miasta i snuł wizję jego rozwoju pod rządami PiS.

- Legnicy potrzebna jest dobra zmiana. Weźmiemy się do roboty i zmienimy ją. Po 16 latach lewicowo-liberalnych rządów w mieście mamy dość złego zarządzania, ciągnących się inwestycji, kolejnych podwyżek, astronomicznych pensji prezesów spółek komunalnych! - grzmiał ze sceny Baranowski.

- Obecna władza potrafi wydać ponad milion złotych na uliczne donice, a jednocześnie nie stać ją na zwolnienie z czynszu byłych żołnierzy AK i Sybiraków. Broni przez wiele lat komunistycznego pomnika na pl. Słowiańskim, a jednocześnie legnickiemu Żołnierzowi Wyklętemu mjr Władysławowi Dybowskiemu poświęca peryferyjną uliczkę z gruzem i magazynami – kontynuował przy gromkich brawach.

Baranowski zapewniał, że jeśli zostanie prezydentem, to do Legnicy szerokim strumieniem popłyną rządowe dotacje, a o mieście przypomną sobie poważni inwestorzy. Powoływał się przy tym na osobiste kontakty w ministerialnych kręgach.

Gościem niedzielnej konwencji był poseł Adam Lipiński – wiceprezes partii i minister w kancelarii premiera. Do Legnicy przyjechał w towarzystwie wicemarszałka Senatu Adama Bielana. Czołowi politycy PiS wyliczali społeczno-ekonomiczne sukcesy rządu i apelowali o wyborczą mobilizację, która może rządowi dać „komfort współpracy z dobrymi samorządowcami”.

- Na Dolnym Śląsku zarejestrowaliśmy 2 tys. kandydatów. Zdecydowanie więcej od konkurencji. Wychodzi na to, że nie mamy rywali – mówił Lipiński, chwaląc przy tym lokalne struktury partii za „dobrą pracę”.

Pochwał i ciepłych słów byłoby może więcej, ale wiceprezes PiS do Legnicy dotarł mocno spóźniony, przez co zdenerwowany. Dlatego swoje wystąpienie rozpoczął od udzielenia lokalnym działaczom reprymendy za to, że nie poinformowali go o zmianie godziny konwencji. - Miałem przemówić ekspresyjnie, ale zeszła ze mnie krew – wyjaśniał wyraźnie poirytowany całą sytuacją Lipiński. I to była jedyna chwila, gdy na sali atmosfera zwyczajnie „siadła”.

damitv

Zdjęcia (5)

  • TAGI:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Kamila Gwiazda
Kamila Gwiazda 11.10.2018, 12:36
Niech Opatrznosc nas obroni przed ta zgraja pazernych ludzi.
opo
opo 11.10.2018, 01:44
Żadnych PISowców, Starczy tej masakrycznej komuny swojaków. Już narozrabiali za 100 lat. Tyle co już nawywijali w kraju wystarczyłoby do utopienia 10 partii.

Pozostałe

Legnica